Witaj! Rejestracja

Uzbekistan - na jedwabnym szlaku


Podobno Polo nawet nie wychylił nosa poza konstantynopolitańskie tawerny, nie wspominając o pustynnych oazach Samarkanda i Buchara w środkowej Azji.

Starożytne miasta środkowej Azji były natomiast tłumnie odwiedzane przez mobilnych Lechitów w czasach komuny. W Uzbekistanie rzewnie wspominają polskich turystów, a Maryla Rodowicz czy Barbara Brylska są nad Amu Darią nawet czczone, o czym z radością piszę.
czytaj dalej

Taszkent

Pojechałem tam w październiku tego roku prowadząc wycieczkę gotrampingu (gotramping.pl). Taszkent - stolica państwa jest miastem na wskroś nowoczesnym. Została odbudowana po niszczącym trzęsieniu ziemi w latach 60-tych XX wieku. Wytyczono szerokie aleje, przy których stoją kubistyczne domy. Na głównym placu Amir Timur-Tamerlan - "ojciec narodu" dosiada dumnie wierzchowca na spiżowym postumencie.

Z kataklizmu ostał się tylko zespół medres Khast Imom w północnej części miasta opodal bazaru Chor Su. Uważanego za jedną z większych atrakcji miasta. Ciekawostką Taszkentu jest również nieźle działające metro. Zbudowano je w czasach sowieckich, kiedy każde miasto imperium powyżej 1 mln mieszkańców winno posiadać metro. Można nim miło podróżować, gdyż, w przeciwieństwie do moskiewskiego, nie ma tu tłumów, a pociągi kursują regularnie. Moje pierwsze wrażenia z Uzbekistanu państwa, które odwiedzam w październiku, kiedy u nas już pełnia jesieni, są niezbyt odkrywcze: temperatura około 30 stopni.

Szybko zmywam się z Taszkientu na zachód koleją do miast jedwabnego szlaku.

Samarkanda

Na pierwszy ogień idzie odległa o 3 godziny drogi pociągiem Samarkanda. Różne doniesienia mówią, że podróż pociągiem w Uzbekistanie to męczące wyzwanie. Nie potwierdzam.

Samarkanda nazywana w czasach Aleksandra Wielkiego również Marakandą jest niebieskim miastem ze względu na dominujący odcień błękitu zabytków miasta. Podobno ma 2500 lat. Aleksander Wielki, gdy ją zobaczył, powiedział podobno: "wszystko, co słyszałem o tym mieście zgadza się, z tym, że jest ono piękniejsze i wspanialsze, niż to o czym mi donoszono".

Samarkanda jest dawną stolicą imperium Timura Kulawego zwanego też Tamerlanem. Zainstalował się tu w 1359 roku. Ten krwawy zdobywca podczas podbojów w środkowej Azji, Bliskim Wschodzie i Indiach oszczędzał tylko rzemieślników i rzeźbiarzy, których sprowadzał do Samarkandy, żeby budowali najwspanialsze miasto na świecie.

Mnie Samarkanda rozczarowuje. Zabytki chociaż imponujące nie są skupione w jednym miejscu. Stoją czasem w znacznej odległości od siebie.

Na plan pierwszy wysuwa się kompleks potężnych medres Registan. To znaczy w dialekcie uzbeckim "piaszczysty plac". Niebotyczne medresy Registanu ułożone do siebie frontalnie trzema potężnymi fasadami robią wrażenie. Ściany szczytowe wyłożone są niebieskimi płytkami majolikowymi o wzorach roślinnych i arabeskowatych.

Na dziedzińce wchodzi się przez wklęsłe iwany- czyli rodzaj podcienia, które kiedyś tętniły głosami studentów koranu. Dzisiaj tłoczą się w niszach liczne sklepiki z pamiątkami. Ochroniarz za niewielką, dodatkową opłatą 10 000 sumów (5 dol.) namawia mnie na minaret. Lokalni stróże prawa dorabiają w ten sposób do pensji. Wejście jest wąskie i klaustrofobiczne. Widok z góry zakrytego częściowo blachą minaretu niezbyt imponujący. Niemniej warto. Należy dodać, że po zamachach islamistów w Taszkencie w 1999 roku muzułmanie nie mogą wzywać się na modlitwę. Stąd mimo, że ok. 85 proc. Uzbeków jest tego wyznania minarety są martwe. Co nas zaskakuje w tym kraju.

Kilkaset metrów dalej stoi meczet Bibi-Chanim - przejaw megalomańskiej żądzy potęgi Tamerlana. Świątynia poświęcona jest ukochanej żonie chana - Chanim, Chince z pochodzenia. Na dziedzińcu pośrodku stoi największy na świecie pulpit pod koran. Ma rozmiar ok. 2 metrów. Robi jednak większe wrażenie niż meczet, który chyba nie jest aż tak potężny, mimo, że został niedawno zrekonstruowany.

Na przeciwko stoi bardziej skromne mauzoleum wspomnianej Bibi Chanim. Denerwujące jest to, że do każdego zabytku trzeba zapłacić za wejście. I to niemałe pieniądze.

W pobliżu naszego hotelu znajduje się Mauzoleum chana Timura. Gur-i-Amir jest znacznie skromniejsze niż wcześniej oglądane budowle, gdyż było przygotowane dla jego syna. Ale Timur Kulawy podczas jednej z wypraw zmarł nagle na pustyni w 1405 roku, w kwiecie wieku. Niemniej błękitny budynek wyłożony majoliką robi imponujące wrażenie proporcjami. Nakrywa go karbowana niebieska kopuła o bulwiastym zakończeniu, a flankują dwa minarety. W środku sarkofag z ciemnego nefrytu.

Największe wrażenie robi na mnie ulica mauzoleów Shah-i-Zinda. Dosłownie "żyjący szach". To nekropolia dostojników timurydzkich. Pochodzi z XV-XVI wieku. A nazwa nawiązuje do kuzyna proroka, który miał nawrócić środkową Azję na islam. I gdzieś tu właśnie spoczywa, a właściwie żyje nad życiodajnym źródłem, jak wierzą lokalsi. Niemniej stojące w szeregu po dwóch stronach ulicy mauzolea tworzą specyficzny szpaler robiąc duże wrażenie. Nawet jeśli się weźmie pod uwagę zmęczenie pustynnym klimatem. Ładny stąd widok na miasto.

Wybieramy się jeszcze do obserwatorium Ulug Bega na przedmieściach Samarkandy. Na wzgórzu stoi niezwykła budowla z swoistą, podłużną piwnicą, w której znajduje się kamienna łukowata szyna do wyznaczania położenia słońca i innych gwiazd. Z atlasu nieba sporządzonego przez astronomów timurydzkich korzystał sam mistrz Heweliusz. O czym wspomina notka z niewielkiego muzeum obok obserwatorium.

Niedaleko stąd do mauzoleum starotestamentowego proroka Daniela. Został podobno pochowany tutaj. Niemniej grobowiec pochodzi z czasów średniowiecza. Położony jest nad niewielkim strumykiem, na zboczu wyschłego wzgórza. Na przeciwko pręży się współczesna cementownia. W grobowcu modły islamskie, więc czekamy na wejście. Daniel uważany jest również za świętego muzułmańskiego. Sarkofag wykonany z ciemnego kamienia ma 18 metrów długości.

Według legendy Daniel po śmierci każdego roku miał przybierać na wymiarach ok. 1 metra. Aż skończył na 18. Skąd w Samarkandzie grobowiec proroka? Szczątki przywiózł Timur z Suzy jako łup z jednej w wypraw wojennych. I zbudował Danielowi godny grobowiec. Pech chce, że w Suzie znajduje się drugi grobowiec proroka.
Buchara

Oaza na pustyni Kuzył Kum położona okoła 250 kilometrów na zachód od Samarkandy. Dojeżdżamy tam autobusem. Przepełnionym.

Jeśli Samarkanda brylowała do późnego średniowiecza, to Buchara przejęła potem pałeczkę pierwszeństwa na niknącym jedwabnym szlaku. Za czasów dynastii Szabjanidów przeniesiono stolicę państwa do Buchary. Stąd większość zabytków pochodzi z przełomu średniowiecza i czasów nowożytnych.

Sercem starego miasta jest plac Laib house. Znajduje się na zachodnim skraju starego miasta. Nazwa w tadżyckim znaczy "plac wokół basenu". I pokrywa się to z rzeczywistością. Na środku placu jest sadzawka, wokół której rozkładają się restauracyjki. Jeśli dominanta krajobrazu Samarkandy jest kolor niebieski, to Bucharze ze spokojem można przypisać odcień piasku. Gdyż liczne zabytki zostały zbudowane z cegieł suszonych na słońcu lub wypalanych w kolorze ziemistym.

Buchara słynie z dywanów, które sprzedawano na bazarach. Do naszych czasów dotrwały częściowo zrekonstruowane Taqi-Sarrafon i Taqi Zargaton sprzedawano dywany i przyprawy. Obecnie handluje się tu pamiątkami.

Na starym mieście, niedaleko stoi Kalon minaret. To najwyższy minaret w Uzbekistanie. Ma 47 metrów i kształt zwężającego się cylindra z kopułką u góry. Obok znajdują się meczet Kalon oraz czynna medresa Mir-i-Arab medresa. Uczy się to ponad setka chłopców. Nie możemy wejść ale z napisów mogę wyczytać, że studiują koran, jego interpretację, semantykę. Ale też język arabski.

Kilkaset metrów dalej znajduje się cytadela Ark. Kiedyś znajdowała się tu siedziba chana Buchary. Otoczona jest solidnym murem. Z góry rozciąga się niezły widok na starą i nową Bucharę. Przyciąga wzrok w pobliżu wieża wodna zbudowana przez Sowietów, którzy zajęli uzbeckie miasta na początku lat 20-tych XX wieku. Piękne jest mauzoleum Ismaila Samaniego leżące w pobliżu twierdzy. To zapewne jeden z najstarszych zachowanych zabytków Buchary. Nawiązuje stylem do świątyń indyjskich. Obok ostały się fragmenty murów miasta.

Przy granicy z Turkmenistanem znajduje się niewielkie miasto Chiwa. Żeby się tam dostać pokonujemy autobusem dystans ok. 300 kilometrów przez pustynię Kyzył Kum. Około 60 proc. terytorium Uzbekistanu zajmują pustynie: Kyzył Kum i Kara Kum. W ostatnich kilkudziesięciu latach zostały zagospodarowane, gdyż wody potężnych rzek Syr Darii i Amu Darii nawadniają pola bawełny.

Niemniej jedziemy przez surowy piaszczysty teren przez kilka godzin. Po południu wkraczamy na teren poteżnej oazy na środku pustyni zasilanej wodami Amu-Darii. W czasach starożytnych był to teren królestwa Chorezmu. W wiekach nam bliższych powstał tu niezależny chanat Chiwy.

Miasteczko jest niewielkie. A jego starówka jeszcze mniejsza. Ale spełnia wyobrażenia o miastach jedwabnego szlaku. Ichon-Qala czyli stare miasto zbudowane z cegieł suszonych na słońcu otoczone jest murami. To najładniejsze miasto uzbeckie na trasie.

Do XVIII wieku działał tu targ niewolników. To było też źródło bogactwa mieszkańców, którzy specjalizowali się w sprzedaży niewolników słowiańskich. Eunuchowie z blond włosami z krajów słowiańskich cieszyli się wielkim wzięciem na dworze sułtana tureckiego. Nie dziwi więc, że niewolnik kosztował nawet kilka wiebłądów czyli jakby dzisiejszych samochodów.

Spacerujemy po starówce z wielką przyjemnością oglądając na przykład jak w glinianych piecach na podwórkach kobiety pieką lepioszkę czyli uzbeckie chleby.
Mojniak

Ostatnim punktem programu jest wyprawa do Mojniak nad brzeg dawnego jeziora Aralskiego. Z Chiwi jedziemy taksówką. To ok. 480 kilometrów przez pustynię i step. Wkraczamy na teren tak zwanego Karakalpakstanu, terytorium zamieszkałego w większości przez Kazachów. Poznaję ich po skośnych oczach.

Mojniak wygląda przygnębiająco. Ludzie snują się. Przejeżdżamy przez miejscowość zamieszkałą przez kilka tysięcy mieszkańców. Dawniej był tu port. Za czasów Chruszczowa wody rzek Syr Darii i Amu Darii zostały siecią kanałów skierowane na pustynię, żeby nawadniać pola bawełny. Odtąd zaczęło ubywać wody w jeziorze Aralskim jego objętość zmniejszyła się do jednej siódmej powierzchni.

Oglądamy wraki kutrów rybackich i statków, które leżą na dnie dawnego jeziora, które wielkością mogłoby uchodzić za morze. Piaszczysty brzeg nagle się obniża i schodzimy na piaszczyste dno. Zbieram muszle, które dawniej leżały na dnie morza Aralskiego. Wrażenie jest szokujące.

Amu Daria i Syr Daria to wielkie rzeki. Szerokością nie odbiegają zbytnio od Wisły w jej środkowym biegu. Natomiast mają kres w piaskach pustyni. I taki jest Uzbekistan przedziera się przez świadomość jak lotny piasek, na którym jest osadzony. Czy na dłużej zostanie w pamięci?

Grzegorz Petryszak

gotramping.pl
Odpowiedz

[-]
Szybka odpowiedź

Disable AutoMedia embedding for this link.   MP3 Playlist

Weryfikacja przeciw botom
Zaznacz pole wyboru znajdujące się poniżej. Ten proces pozwala chronić forum przed botami spamującymi.

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości