Witaj! Rejestracja

Ciało i ducha ratować żywieniem


autor: Ewa Dąbrowska

Wydawnictwo Michalineum - CMM

Marki-Struga k. W-wy 1996

Przedmowa

Autorka niniejszej pracy, dr med. Ewa Dąbrowska, należy do bardzo nielicznej dziś w Polsce grupy lekarzy, którzy zrozumieli, że główną przyczyną tak powszechnych i różnorodnych chorób
zwyrodnieniowych (zwanych też "cywilizacyjnymi"), jest wieloletnie przekarmienie i ogólnie bardzo wadliwe żywienie. I że jedynym prawdziwie skutecznym, przyczynowym lekiem będzie tu głodówka lub dieta półgłodówkowa, która w swych różnych odmianach nazywana bywa również postem.

Lecznicze głodówki były w medycynie znane i stosowane od najdawniejszych czasów i dopiero w XIX w. szybki rozwój
chemioterapii spowodował, że zarzucono je, przy szybkim
rozpowszechnieniu leków farmaceutycznych, które usuwając tylko objawy, nie dotykają samej istoty choroby, a jeszcze często dodatkowo zatruwają ustrój.

Niestety - dzisiejsza medycyna, pogrążona i zakochana w chemii, z histerycznym nieomal lękiem odnosi się do leczenia głodem, o czym miałam możność przekonać się sama. Gdy napisałam dla lekarzy książkę pt. Rewitalizacja i długowieczność, w wydawnictwie lekarskim zażądano usunięcia z niej dwóch rozdziałów o leczeniu głodem. Na to nie zgodziłam się i w rezultacie książka ta ukazała się w poznańskim wydawnictwie "Różdżkarz", a inna moja książka (Głodówka jako metoda leczenia) wyszła nakładem bydgoskiego Towarzystwa Radiestezyjnego, chociaż ani z różdżkarstwem, ani z radiestezją nie mam nic wspólnego, a do tematu głodówek podchodzę tylko jako lekarz.

Z lekarskiego punktu widzenia jest zrozumiałe, że odcięcie lub wybitne ograniczenie dowozu pokarmu z zewnątrz zmusza ustrój do tzw. żywienia endogennego (wewnętrznego) czyli czerpania z własnych tkanek substancji koniecznych dla utrzymania prawidłowego składu krwi, przy czym zostaje zachowana "hierarchia ważności" - w pierwszym rzędzie zużyte zostają złogi, nadmiary, komórki zestarzałe i zwyrodniałe, przez co ustrój oczyszcza się i odmładza, a choroby znikają. Trzeba pamiętać, że nagromadzenie różnego rodzaju złogów w tkankach to jedna z podstawowych cech starzenia się, a w społeczeństwach zamożnych, zwykle
przekarmionych, początkowe stadia choroby miażdżycowej stwierdza się już u małych dzieci.

Dłuższe, kilkutygodniowe głodówki, czy okresy diety
półgłodówkowej, winny być otoczone lekarską opieką z odpowiednimi badaniami, a po takich kuracjach trzeba rozszerzać dietę bardzo ostrożnie i stopniowo, przechodząc już na stałe do żywienia w pełni "zdrowego".

Jako metoda lecznicza - głodówka (wodna, sokowa, czy
warzywno-owocowa) ma swe wskazania i przeciwwskazania. Nie może oczywiście być stosowana w chorobach wyniszczających, czy połączonych z utratą białka, a także w przypadkach nowotworów złośliwych, choć przy normalnej terapii onkologicznej dieta "zdrowotna" może być bardzo pomocna, zwiększając odporność przeciwnowotworową. Natomiast bardzo liczne i różnorodne są choroby, w których istnieją wyraźne wskazania do leczenia głodem. Autorka niniejszej książki szeroko omawia te sprawy, ilustrując je opisami wyników kuracji. W swej metodzie Autorka stosuje tzw. głodówkę niezupełną czyli dietę półgłodową, podobną do surówkowej diety Bircher-Bennera, jednak mniej kaloryczną, w praktyce łatwiejszą i przystosowaną do polskich warunków.

Istnieją dziś w różnych krajach ośrodki leczenia głodem, w których już dziesiątki tysięcy ludzi ciężko chorych odzyskało zdrowie. Toteż doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego oficjalna medycyna nie włączyła dotychczas tego leczenia do arsenału swych metod. Ileż zwyrodniałych, niewydolnych narządów mogłoby się przez to odnowić, ilu np. przeszczepów serca można by uniknąć, gdyby kandydatów, tak beznadziejnie długo czekających dziś na tę operację, poddano choćby kilkudniowej głodówce wodnej czy sokowej, przechodząc później na kilkutygodniową dietę warzywno-owocową.

Toteż trzeba serdecznie pogratulować Pani dr med. Ewie
Dąbrowskiej, że w swej pracy lekarskiej tak odważnie weszła na tę drogę. I życząc Jej dalszych, jak najlepszych sukcesów, trzeba też wyrazić radość, że Radio Maryja umożliwiło Jej te odczyty, a wydawnictwo Michalineum CMM wydrukowało Jej prace, przez co wielu ludzi mogło się zapoznać z tą wspaniałą metodą leczenia. Zresztą właśnie katolickie media powinny tu służyć pomocą, gdyż to sam Chrystus Pan zalecił nam i uświęcił tę metodę, przechodząc na 40-dniowy post, nie z powodu choroby, lecz dla przygotowania się, przez oczyszczenie i wzmocnienie ustroju, do swej tak ciężkiej publicznej działalności. Również Matka Boża w swych objawieniach poleca krótkotrwałe, jednodniowe, lecz często powtarzane posty, które mają znaczenie nie tylko pokutne, ale i zdrowotne. W swych różnych postaciach głodówka jest ważnym elementem zdrowotnej ascezy. Dla jej podjęcia i prowadzenia potrzeba siły woli, ale zarazem kuracja taka uzdrawiając i oczyszczając ciało, rozjaśnia umysł i wzmacnia siły ducha, często pogłębiając religijność i przybliżając człowieka do Boga.

Doc. dr med. hab.

Kinga Wiśniewska-Roszkowska

Wstęp

Wiele jest różnych diet, ale post tylko jeden.

Pomysł zebrania i wydrukowania 13 audycji, nadanych w Radiu Maryja na temat leczenia postem, zrodził się pod wpływem sugestii radiosłuchaczy. O dużym zainteresowaniu naszego społeczeństwa tą metodą leczenia może świadczyć choćby kilka tysięcy listów, które otrzymałam. Z treści tych listów wynika, że wiele osób jest przewlekle chorych i cierpiących, że dotychczas stosowane leki często już nie skutkują, a są i takie przypadki, w których chorego w ogóle nie stać na wykupienie leków czy opłacenie leczenia. Stąd rodzi się pesymizm, brak nadziei w możliwość odzyskania zdrowia, a co najsmutniejsze - akceptacja choroby.

Człowiek jako cząstka Wszechświata podlega niezmiennym prawom Natury. Nie ma on, jako jednostka, większego wpływu na takie elementy otaczającego go środowiska jak np. zanieczyszczone powietrze czy woda. Natomiast może dzięki wolnej woli dokonywać świadomego wyboru pokarmów. I tu rodzi się ogromne
niebezpieczeństwo popełnienia błędu. Ignorowanie praw Natury przez wybór niewłaściwego biologicznie pokarmu, może naruszyć stan równowagi na płaszczyźnie człowiek-środowisko i doprowadzić do rozwoju wielu chorób.

Człowiek stanowi również niepodzielną jedność na płaszczyźnie ciała, duszy i ducha. Ciałem rządzą zmysły (wzrok, słuch, węch, smak, dotyk). Dusza wiąże się z psychiką, a więc intelektem, wolą, emocjami. Natomiast duch wiąże się z sumieniem. Zarówno światem fizycznym, jak i psychicznym oraz światem ducha rządzą odwieczne i niezmienne prawa Natury. I tu żadna ziemska siła nie jest w stanie zmienić tych praw. Każde, nawet najmniejsze niepodporządkowanie się tym prawom, wywołuje zaburzenie stanu równowagi, a w konsekwencji może doprowadzić do wielu nieszczęść i chorób. Zatem należy wszelkimi siłami wracać do życia zgodnego z Naturą. Z pomocą przychodzi nam religia katolicka, która poucza, że należy zachowywać nakazane posty i nazywa post - jednym z najważniejszych dobrych uczynków. Tępi zaś nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, traktując je jako jeden z grzechów głównych.

Na ogół nikt nie obawia się przejedzenia, gdyż sądzi, że im więcej i lepiej będzie jadł, tym będzie zdrowszy. Często świadomie nie chcemy dostrzegać związku przyczynowego między jedzeniem, a rozwojem chorób, gdyż jedzenie wiąże się ze zmysłową
przyjemnością, z której trudno zrezygnować. Natomiast wystarczy pomyśleć o poście, aby powstał lęk, nawet przerażenie, że umrzemy z głodu. Tymczasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nadmiar jedzenia prowadzi do wielu chorób i jednocześnie niedoboru życiowo ważnych biokatalizatorów, które wbrew Naturze zostały usunięte z pokarmu w procesach przemysłowego oczyszczania.

Często jedynym ratunkiem współczesnego człowieka jest czasowe powstrzymanie się od jedzenia czyli post. Oto kilka odmian postu: zupełny (na wodzie), sokowy, warzywno-owocowy lub post o chlebie i wodzie. Wspólną cechą postów jest niedostateczne odżywianie zewnętrzne, co uruchamia zastępcze odżywianie wewnętrzne. Wówczas organizm samoistnie przywraca utracone zdrowie. Ta zdolność organizmu do samoleczenia znana była już w zamierzchłych czasach jako vis medicatrix naturae (lecznicza siła natury) i wiadomo było, że własny "lekarz wewnętrzny" - to najlepszy lekarz.

Istnieje jednakże niewielka grupa osób, które nie powinny stosować terapii postnych. Do nich należą chorzy na gruźlicę, nadczynność tarczycy, depresję, wyniszczenie organizmu, a także młodzież przed okresem dojrzewania. Jednakże ogromna ilość chorych cierpiących na przewlekłe choroby cywilizacyjne, a także osoby zupełnie zdrowe, mogą z powodzeniem stosować "oczyszczające" posty.

Warto jest też uświadomić sobie nieprzemijającą wobec Stwórcy wartość wszelkich, nawet czasowych wyrzeczeń np. pokarmów. Motywacja podjęcia postu, zwłaszcza dla wyższych celów, nie tylko zdrowotnych, ma ogromną wartość. Dlatego o konieczności poszczenia należy nie tylko mówić, ale także swoją aktywną postawą dawać przykład innym.

W tym przedsięwzięciu, które doprowadza do zdrowia ciało i ducha, życzę wszystkim opieki naszej Najświętszej Matki Maryi.

Ewa Dąbrowska

Post jako metoda leczenia

(Audycja I, z 5 września 1994 roku)

Jestem lekarzem klinicznym i zajmuję się leczeniem chorób wewnętrznych. Dziękuję za zaproszenie mnie do Radia Maryja. Pragnę podzielić się z Państwem moimi wynikami leczenia chorych - postem.

Post wiąże się z wyrzeczeniem i pokorą. Tradycyjne leczenie bazuje na przyjmowaniu szeregu chemicznych specyfików, co jest
wygodniejsze, niż wyrzeczenia dietetyczne. Leki są skuteczne w usuwaniu jedynie objawów. Zdarza się, że leki wywołują szereg objawów ubocznych lub rozwija się niewrażliwość na ich stosowanie. Lek chemiczny jest dla organizmu zawsze obcym ciałem, które wątroba musi zneutralizować. Natomiast głód, podobnie jak nasycenie, to stany fizjologiczne.

Post, choć zapewne należy do najskuteczniejszych metod leczenia chorób współczesnej cywilizacji, jest z każdej strony atakowany, jak chyba żadna inna metoda leczenia. Wywołuje lęk, bywa niechętnie przyjmowany przez chorego i jego rodzinę.

Post jako metoda leczenia nie jest znany przez lekarzy, gdyż na uczelniach medycznych nie ma wykładów na ten temat. Dziś, mając już wieloletnie doświadczenie w stosowaniu tego sposobu leczenia, zrozumiałam, że jest to metoda uzdrawiania nie tylko ciała, lecz i ducha.

Będąc w czerwcu 1994 roku w Medjugoriu w byłej Jugosławii, gdzie od 13 lat Matka Boża codziennie objawia się grupie osób widzących, miałam okazję zapoznać się z treścią Maryjnych orędzi. Najświętsza Matka daje nam sposób, jak zwalczać szatana przy pomocy pięciu wymierzanych na niego "kamieni":

1) codzienne odmawianie całego różańca,

2) codzienna Eucharystia,

3) czytanie fragmentu Pisma Świętego,

4) częsta spowiedź i

5) post (np. o chlebie i wodzie w środy i piątki).

Zrozumiałam, że post jest bronią skierowaną na szatana, zatem szatan będzie usiłował zwalczać posty.

Obserwując moich pacjentów, którzy wyleczyli się z szeregu chorób przez spożywanie w ciągu kilku tygodni jedynie warzyw i owoców, miałam okazję przekonać się wielokrotnie, jak post zbliżał ich do Boga. Widziałam nawrócenia, podjęcie w starszym wieku studiów teologicznych, wstępowanie do wspólnot religijnych, zerwanie z nałogiem tytoniowym, alkoholowym itp.

Byłam świadkiem ustępowania depresji i pojawiania się pogodnego nastroju z powodu odzyskania zdrowia. Pacjenci stawali się bardziej życzliwi w stosunku do innych chorych, których całym sercem zachęcali do podjęcia takiej diety. Wyleczeni pacjenci są mi wielką pomocą w codziennej pracy.

Zawsze intrygowało mnie pytanie, czy nasz codzienny pokarm może być przyczyną chorób cywilizacyjnych? Wiadomo jest, że organizm człowieka stanowi najwspanialszy samoregulujący się układ, który dąży do utrzymania stanu równowagi czyli zdrowia. Aby była równowaga w organizmie, musi być równowaga w środowisku człowieka, a więc także w pożywieniu, które człowiek wbudowuje w swoje ciało.

Pokarm powinien być przyjmowany w stanie naturalnym, tzn. jak najmniej przetworzonym i w ograniczonej ilości. Wszelkie nadmiary lub niedobory zarówno ilościowe, jak i jakościowe doprowadzają do szeregu chorób cywilizacyjnych. Mechanizm rozwoju chorób "z żywienia" jest częściowo już poznany. Na podstawie piśmiennictwa wiadomo, że:

a) duże spożycie cukru i tłuszczu, a więc białej mąki, słodyczy, mięsa, może doprowadzić do niewrażliwości naszych komórek na insulinę i do powstania tzw. zespołu X, w skład którego wchodzi: otyłość, choroba wieńcowa, nadciśnienie, cukrzyca i wysoki poziom cholesterolu;

b) spożywanie nie naturalnych biologicznie olejów, to znaczy przetworzonych przemysłowo, a także tłuszczów zwierzęcych, cukru, alkoholu - może doprowadzić do blokady ważnego enzymu: delta 6 - desaturazy i zahamowania produkcji szeregu prostaglandyn m. in. przeciwmiażdżycowych i przeciwzapalnych;

c) spożycie pokarmu niezrównoważonego i niedoborowego, jakim jest biała mąka czy cukier, może spowodować zubożenie organizmu w szereg witamin z grupy B, E oraz pierwiastki: wapń i chrom, które są niezbędne do przyswojenia cukru przez organizm. Te wszystkie brakujące elementy są w zewnętrznej warstwie ziarna, którą człowiek odrzucił.

Nasz Stwórca, gdy tworzył ziarno jako podstawowy pokarm dla człowieka, uwzględnił te wszystkie elementy w idealnej proporcji. Dlatego najzdrowszym dla człowieka pokarmem są pełne ziarna zbóż i roślin strączkowych, a także wszystkie warzywa i owoce.

Jaki jest mechanizm terapii głodówkowych lub półgłodówkowych? Podstawową zasadą jest endogenne czyli wewnętrzne żywienie, polegające na zużywaniu tkanek według hierarchii ważności tzn. organizm najpierw wydala zbędną wodę (ustępują obrzęki), zużywa jako pokarm niepotrzebne zapasy, złogi m. in. tłuszczu, zwyrodniałych komórek i ogniska zapalne, zaś narządy życiowo ważne takie, jak mózg i serce są najdłużej oszczędzane. Wraz z zużywaniem starych komórek następuje regeneracja młodych, zdrowych komórek, co wiąże się z odmłodzeniem organizmu. Ustępują bóle stawów. Stawy są często od lat siedliskiem złogów kwasu moczowego i zwyrodniałych tkanek. Leki przeciwzapalne usuwają tylko objawy, zaś przyczynę może usunąć kuracja postna.

Pamiętam 39-letniego pacjenta, który cierpiał na cukrzycę, otyłość, nadciśnienie oraz skazę moczanową. Został skierowany z Poradni Cukrzycowej do mnie na konsultację, gdyż dawka insuliny, którą otrzymywał, przekroczyła l00j., a poziom cukru był nadal wysoki. Poziom trójglicerydów we krwi był rekordowo wysoki i wynosił 1315 mg% (norma ok. 100 mg%), poziom cholesterolu przekraczał 400 mg%. Pacjent ten miał silne bóle stawów, nie mógł nawet przekręcić kluczyka od samochodu ani utrzymać łyżki. Na ciele były liczne guzki dnawe. Miał też miażdżycę zarostową kończyn. Z trudem wchodził na pierwsze piętro. Przebył zaleconą przeze mnie 7-tygodniową dietę warzywno-owocową, tracąc na wadze 19 kg (103 - 84 kg, wzrost 176 cm). Już po 17 dniach diety postnej ustąpiły bóle stawowe i krwawienia z dziąseł. Po guzkach podskórnych nie było śladu. Po dalszych 2 tygodniach można było odstawić insulinę, zęby przestały się chwiać, ciśnienie
znormalizowało się, ukrwienie kończyn uległo poprawie. Zaczął wchodzić na czwarte piętro bez zatrzymywania się. Obecnie mijają 3 lata jak nie przyjmuje żadnych leków, przestrzega zdrowego żywienia i czuje się dobrze. We krwi ma prawidłowy poziom cholesterolu i trójglicerydów.

Na przykładzie tego pacjenta widzimy jak została przywrócona wrażliwość jego komórek na insulinę. Wraz z ustąpieniem otyłości wyleczył się z cukrzycy, nadciśnienia, zaburzeń lipidowych. Nastąpiła także wyraźna poprawa zmian miażdżycowych naczyń kończyn dolnych. To leczenie jest znacznie prostsze, aniżeli stosowanie do końca życia leków usuwających jedynie objawy chorobowe.

Kuracja postna oczyszcza krew z kompleksów immunologicznych, o czym przekonałam się badając je w trakcie leczenia. Nadmiar kompleksów blokuje komórki immunologiczne tak, że nie rozpoznają one ani obcych bakterii, ani własnych, zwyrodniałych komórek. Stąd łatwość infekcji i przewlekły charakter chorób. Po diecie poprawia się odporność, ustępują stare zmiany zapalne, pacjent już nie ma skłonności do przeziębień, a choroby zwyrodnieniowe cofają się. Widać to na przykładzie cofania się paradontozy, zwyrodnień w stawach, przykurczów w stawach, łuszczycy, troficznych przebarwień skóry itp.

Na czym polega kuracja? Chcąc przywrócić zdrowie należy w pierwszym etapie zastosować kilkutygodniową kurację
"oczyszczającą". Może to być dieta warzywno-owocowa. W drugim etapie powinno się wprowadzić zdrowe żywienie, oparte na pełnym ziarnie, na roślinach strączkowych, warzywach i owocach z dodatkiem mleka, najlepiej zsiadłego i twarogu. W czasie zdrowego żywienia zaleca się krótkotrwałe wstawki diety warzywno-owocowej, na przykład 1 tydzień w miesiącu lub post o chlebie i wodzie 2 razy w tygodniu, jak to zaleca Najświętsza Maryja Panna w Medjugoriu. Czas kuracji zależy od zaawansowania choroby i współpracy pacjenta. Najlepsze wyniki uzyskuje się po 6
tygodniach.

Początkowo sądziłam, że wystarczy 3-tygodniowy okres diety warzywno-owocowej, lecz badając frakcje cholesterolu u pacjentów z chorobą wieńcową, okazało się, że nie po 3, lecz po 6 tygodniach nastąpiła ich normalizacja (dziwnym zbiegiem okoliczności okres Wielkiego Postu trwa również 6 tygodni). Można stosować również kuracje krótsze, np. 1-tygodniowe, przeplatając je dłuższymi okresami zdrowego żywienia.

W czasie kuracji zaleca się spożywać warzywa ubogie w substancje odżywcze takie, jak: marchew, buraki, seler, rzodkiew, pietruszka, chrzan, kapusta, kalafiory, cebula, czosnek, pory, ogórki, zwłaszcza kiszone, kabaczek, dynia, sałata, zioła, pomidory, papryka, jabłka, grapefruity, cytryny. Nie należy w tym czasie spożywać zbóż, orzechów, ziemniaków, strączkowych, chleba, mleka, oleju, mięsa, ani słodkich owoców. Są zbyt odżywcze, hamują utratę wagi ciała, co jest równoznaczne z zahamowaniem procesów spalania własnych złogów tłuszczu i zwyrodniałych tkanek.

Jednym z częstszych błędów kuracji jest dodawanie do diety warzywnej pokarmów wysokoodżywczych takich, jak mleko, olej czy masło, co przerywa odżywianie wewnętrzne. Ponieważ odżywianie zewnętrzne jest wówczas nie wystarczające, więc może dojść do szeregu niedoborów pokarmowych i zahamowania procesów ustępowania chorób cywilizacyjnych.

Nie należy pić mocnej herbaty, kawy, alkoholu, ani palić papierosów. Warzywa zaleca się spożywać w postaci surówek, soków, warzyw duszonych i zup gotowanych na wodzie bez tłuszczu. Ilość pokarmów jest dowolna. Godny uwagi jest fakt, że po kilku dniach diety znika uczucie głodu, co sprzyja ograniczeniu ilości spożywanych pokarmów.

Przykładowy jadłospis:

Na śniadanie: szklanka soku pomidorowego lub jabłkowego, marchwiowego, słaba nie słodzona herbata, 2 jabłka, surówka.

Na obiad: zupa jarzynowa, kilka surówek, ugotowany burak, ogórek kiszony, sałata, bigos z kapusty i pomidorów na ciepło.

Na kolację: herbata ziołowa, jabłko, surówka.

Szczegółowy jadłospis codzienny jest zamieszczony na końcu książki.

W przypadku nietolerancji pokarmów surowych, zaleca się początkowo kilka dni postu o wodzie lub soku na przykład marchwiowym, następnie warzywa gotowane i stopniowe wprowadzanie surówek. W razie wzdęć dodawać do pokarmów zmielony kminek z majerankiem lub Raphacholin (sok z czarnej rzodkwi). Zaleca się codziennie spożywać pokarmy, zawierające bakterie kwasu mlekowego np. kiszone ogórki, kapustę, sok z kiszonych buraków oraz czosnek lub chrzan. Czosnek i chrzan są zabójcze w stosunku do bakterii gnilnych i nie niszczą bakterii fermentacyjnych. W czasie kuracji należy spożywać zielone rośliny (pietruszka, sałata, koper, pokrzywa, kapusta) w postaci soków, surówek. Rośliny te są źródłem dobrze
przyswajalnego wapnia (co zapobiega odwapnieniu organizmu), chlorofilu, dostarczającego bezcennego magnezu i żelaza. Wolno używać soli z mikroelementami, gdyż jarzyny prawie nie posiadają soli.

Jaki jest przebieg kliniczny kuracji warzywno-owocowej?
Najtrudniejszym okresem kuracji jest kilka pierwszych dni, kiedy to następuje przestawienie przemian na tory spalania. Niekiedy odczuwa się osłabienie, głód, ból głowy. Do krwi uwalniają się rozpuszczone w tłuszczu toksyny (pestycydy, leki). Jeżeli nie przerywa się kuracji, to po dwóch-trzech dniach wszystkie dolegliwości ustępują. Ważnym problemem są wypróżnienia, gdyż szereg przykrych objawów takich, jak uczucie osłabienia czy głodu właśnie wtedy ustąpią. Jako pierwszy znak poprawy pojawia się lepszy sen, pogodniejszy nastrój i nie spotykana dotąd chęć do pracy. Zwiększa się tolerancja wysiłku, zmniejszają się bóle wieńcowe, stawowe, chromanie, stopy stają się cieplejsze, cofają się przebarwienia troficzne skóry, ustępują obrzęki, pojawia się wielomocz. Pot i mocz przybierają przykry zapach, zaś stolec traci przykrą woń.

W czasie kuracji mogą występować tzw. kryzysy ozdrowieńcze w postaci nasilenia niektórych dolegliwości, które miały miejsce w przeszłości. Pojawia się np. ból stopy, która była złamana przed wielu laty, szum w uszach, który występował w wieku dziecięcym, względnie gdy ktoś wcześniej chorował na zapalenie uszu, zawroty głowy analogiczne jak wówczas, kiedy to przebył wstrząśnienie mózgu, obrzęk dziąseł, bóle stawów, niedokrwistość itp.

Obserwowałam ciekawy przypadek pojawienia się bolesnego nacieku na pośladku w czwartym tygodniu diety warzywnej. Chora leczona była dietą warzywną z powodu zakrzepowego zapalenia żył i otyłości. Jak się okazało, miała ona jako 5-letnie dziecko rozległy ropień pośladka po iniekcji penicyliny. A więc dopiero teraz, po 40 latach, jej układ immunologiczny oczyścił się na tyle, że mógł skutecznie zwalczać ognisko zapalne.

Jakie choroby poddają się takiemu leczeniu?

Najlepsze efekty uzyskuje się w typowych chorobach z
przekarmiania, jak zespół X, tj.; choroba wieńcowa, cukrzyca II typu, nadciśnienie, otyłość, hipercholesterolemia, dna, miażdżyca zarostowa kończyn. Kuracja ta jest skuteczna w zaburzeniach immunologicznych takich, jak alergie skórne, astma, nawracające infekcje, kolagenozy, a także w chorobie zwyrodnieniowej stawów, zaćmie, paradontozie, chorobie wrzodowej, stłuszczeniu wątroby, owrzodzeniach podudzi. Równocześnie ustępuje szereg zaburzeń funkcjonalnych, jak zespół jelita nadwrażliwego, zaparcia, nerwica, depresja, jaskra itp.

Zdrowie można odzyskać, szukając ratunku nie w lekach
zaczerpniętych z chemii, lecz przez powrót do życia zgodnego z odwiecznymi prawami Natury. Dlatego naglącą potrzebą jest pozytywne nastawienie i usprawnienie własnych, samoleczących mechanizmów przez post.

Post Daniela

(Audycja II, z 19 września 1994 roku)

Zapoznałam poprzednio Państwa z dietą warzywno-owocową, która pod względem kaloryczności stanowi post. Z podobnym postem, opartym na jarzynach, spotykamy się w Piśmie Świętym w księdze Daniela (1, 12-13): Poddaj sługi twoje dziesięciodniowej próbie, niech nam dają jarzyny do jedzenia i wodę dopicia. Wtedy zobaczysz jak my wyglądamy, a jak wyglądają młodzieńcy jedzący potrawy królewskie. I ja przekonałam się wielokrotnie, że post jest chyba
najskuteczniejszą metodą leczenia chorób współczesnej cywilizacji, a jednocześnie zbliża do Boga. Najlepszym pokarmem dla człowieka jest to, co stworzył Bóg. Księga Rodzaju (1, 29) mówi: I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A więc naszym naturalnym pokarmem powinny być ziarna i owoce.

Już 460 lat p. n. e. ojciec medycyny Hipokrates nauczał, że najlepszym lekarstwem jest odpowiednie pożywienie i że należy leczyć nie chorego, lecz przyczynę choroby. Pożywienie może być lekarstwem, ale również może być przyczyną wielu chorób.

W rozwoju chorób cywilizacyjnych istotną rolę odgrywa zaburzenie stanu równowagi w organiźmie. Aby zrozumieć, jak dochodzi do zachwiania tej równowagi, można by się posłużyć wykresem przypominającym odwróconą literę U. Jest tu przedstawiona zależność między dowozem energii (pokarmu), a stanem zdrowia. Wraz ze wzrostem przyjmowania substancji pokarmowych następuje poprawa zdrowia, organizm się regeneruje. Jest to rosnąca krzywa wykresu. Po pewnym czasie krzywa wzrostu płaszczy się. Jest to stan równowagi tzw. punkt P. Tu procesy metaboliczne utrzymują się na stałym poziomie: wszelkie zanieczyszczenia są uprzątane przez sprawne oczyszczanie organizmu. Ten dynamiczny stan oznacza zdrowie. Po przekroczeniu punktu P wykresu, krzywa opada. Oznacza to, że dalszy dowóz energii nie prowadzi do poprawy zdrowia, ale wprost przeciwnie, do pogorszenia zdrowia, odkładania złogów i degeneracji organizmu.

W świadomości wielu ludzi istnieje przekonanie, że im lepsze, czyli bardziej kaloryczne odżywianie, tym lepsze zdrowie, no i zaskoczenie z powodu pojawienia się choroby. W razie choroby należałoby natychmiast zastosować odcięcie dowozu substancji pokarmowych, a więc post, aby równowaga została przywrócona. Wówczas zostają uruchomione własne, samoleczące mechanizmy, które doprowadzają do cofania się na raz wszystkich chorób. Zatem chcąc przywrócić zdrowie odpowiednim żywieniem, należy w pierwszym etapie zastosować "oczyszczającą" głodówkę leczniczą lub proponowaną tu jej odmianę: dietę warzywno-owocową, a następnie wprowadzić na stałe zdrowe żywienie.

Dieta warzywno-owocowa polega na spożywaniu takich warzyw, jak korzeniowe, liściaste, kapustne, cebulowe; z dyniowatych: ogórki, zwłaszcza kiszone, kabaczki; z psiankowatych - pomidory i paprykę (bez ziemniaków), a z owoców: jabłka, cytryny. Warzywa należy spożywać w postaci surówek, soków, warzyw duszonych i zup gotowanych na wodzie, bez tłuszczu. W tym czasie nie należy jeść nic innego, a więc ani chleba, ani mięsa, ani mleka. Taka dieta doprowadza do przywrócenia równowagi w organizmie i do cofania się wszystkich chorób łącznie. Wraz z utratą wagi będzie się normalizowało ciśnienie tętnicze, będzie ustępowała cukrzyca, można będzie zmniejszyć dawki leków, aż do ich odstawienia. Równocześnie będą ustępowały bóle wieńcowe, stawowe i cały szereg innych dolegliwości.

Przytoczę kilka własnych badań. Jeżeli wyjściowa waga ciała jest wyższa, wówczas po diecie utrata wagi będzie większa. Pacjenci szczupli tracą na wadze po 2 tygodniach 3 kg, a otyli 4, 6 kg. Większa utrata wagi na dobę występuje na początku kuracji i wynosi 0, 48 kg/dobę, po 4 tygodniach 0, 4 kg/dobę, a po 6 tygodniach diety dzienna utrata wagi wynosi tylko 0, 28 kg.

Po 6 tygodniach diety poziom cholesterolu obniży się o 23 proc., a cholesterolu LDL (miażdżycorodny) o 13 proc. Cholesterol HDL ("dobry") początkowo obniża się, a po 6 tygodniach diety wzrasta o 32 proc., co odpowiada przywróceniu gospodarki lipidowej do normy. Gdy cholesterol wróci do normy, to wiele innych zaburzeń metabolicznych powróci także do normy, gdyż są one ściśle związane z przemianą cholesterolu.

Jeżeli pacjent cierpiał na przewlekłą infekcję bakteryjną, to około czwartego dnia diety wystąpi wzrost temperatury, która po kilku dniach ulegnie samoistnej normalizacji. Odczyn opadania krwinek (OB), jeżeli był wysoki, to po kilku dniach diety obniży się. W chorobach zapalnych OB po kilku dniach kuracji przejściowo podwyższy się, a potem ulegnie normalizacji. Inne badania np. immunologiczne wykazują, że krew oczyszcza się z rozmaitych kompleksów immunologicznych, które dotąd zanieczyszczały krew. W przewlekłych zapaleniach wątroby podwyższona aktywność enzymów wątrobowych i autoprzeciwciał ulegnie już po kilku tygodniach obniżeniu. Dieta ta pozwala również na zmniejszenie albo odstawienie leków. Przykładowo: dzięki diecie można obniżyć dawki przyjmowanych przewlekle hormonów i nie będzie zaostrzenia objawów choroby pierwotnej np. astmy czy przewlekłego zapalenia stawów, albo zapalenia wątroby. Jest to zwykle niemożliwe na diecie normalnej. Leki należy redukować pod kontrolą lekarza.

Nasz gość, Krzysztof, jest przykładem chorego, który dzięki diecie warzywno-owocowej uzyskał zdrowie i uwolnił się od hormonów sterydowych.

Wypowiedź pacjenta: Mam 22 lata i jestem studentem. Moja choroba zaczęła się 4 lata temu bólami żołądka i zażółceniem oczu. Trafiłem do szpitala, gdzie rozpoznano agresywne zapalenie wątroby. Przebywałem tam przez 1, 5 roku. Byłem leczony dietą "wątrobową" bogatą w białko i chude mięso oraz dużymi dawkami hormonów sterydowych, których ilość stale zwiększano ze względu na brak poprawy. Mijały tygodnie, miesiące, a ja wciąż byłem przykuty do szpitalnego łóżka. Mimo intensywnego leczenia, czułem się źle. Miałem pobolewania w okolicy wątroby, brak apetytu, krwawienie z dziąseł, bóle stawów i mięśni. Miałem także zaczerwienienie skóry dłoni, a także bolesne powiększenie gruczołów piersiowych. Byłem osłabiony. Wszystko wskazywało na to, iż nie mam szans na wyleczenie.

W tym czasie odwiedzał mnie kolega, który podarował mi modlitwę do świętego Judy Tadeusza, patrona spraw trudnych i
beznadziejnych. Obiecywała ona każdemu, kto przez 25 dni będzieją odmawiał, że to, o co poprosi Pana Boga, zostanie spełnione. I tak też się stało. Po kilku dniach mój lekarz prowadzący, nie widząc żadnej alternatywy, skonsultował mnie z dr Dąbrowską, która zaproponowała mi leczenie dietą jarzynowo-owocową. Podjąłem ją bez wahania. Już po 2 dniach diety samopoczucie moje uległo poprawie, co potwierdziło się w badaniach. Podwyższone enzymy wątrobowe zwane transaminazami spadły po 2 tygodniach diety z 800 do 70 jednostek. Mogłem wrócić do domu, w co sam nie bardzo jeszcze wierzyłem. Po zakończeniu kuracji ustąpiła żółtaczka i
zaczerwienienie dłoni, zniknęły obrzęki gruczołów piersiowych, wrócił apetyt. Od tamtego czasu czuję się znakomicie. Jestem w pełni sił. Studiuję. Również w aspekcie duchowym moje życie uległo uzdrowieniu. Post zbliżył mnie do Boga. Wiem, że Pan Bóg mnie naprawdę kocha tak, jak kocha wszystkich ludzi na świecie. Jednak ja mogłem tego osobiście doświadczyć przez to cudowne, naturalne wyleczenie. Chwała Panu!

Wartość biologiczna pokarmów

(Audycja III, z 3 października 1994 roku)

Dla zilustrowania leczniczej potęgi postu zaprosiłam do Studia Radia Maryja jednego z moich pacjentów - pana Mieczysława, którego proszę o wypowiedź.

Mam 71 lat. Byłem przyjęty do szpitala w stanie śpiączki wątrobowej, w przebiegu krwotoku z wrzodów żołądka. Od 50 lat mam chorobę wrzodową dwunastnicy, a od 1982 roku występują u mnie okresowo krwotoki. Mam też od 20 lat nadciśnienie, nadwagę (ostatnio ważyłem 115 kg, przy wzroście 176 cm), a także cierpię na chorobę wieńcową. Po przejściu bardzo wolnym krokiem odcinka 200 m musiałem stawać, z powodu bólu zamostkowego, połączonego z dusznością. Przy wchodzeniu po schodach, już na drugim piętrze odczuwałem duszność i musiałem stanąć. Od 10 lat mam obrzęki kończyn dolnych. W lewej nodze dokucza mi zakrzepowe zapalenie żył. Miałem też bóle reumatyczne prawego kolana i okresowo krzyża. Przed przyjściem do szpitala poruszałem się z trudem. Już w 60 roku życia straciłem prawie wszystkie zęby, gdyż miałem
paradontozę.

Zawsze odżywiałem się tradycyjnie, a więc na śniadanie kiełbasa, na obiad mięso, na kolację też mięso, boczek. Jadłem słodycze i prawie codziennie ciasta. Miałem skłonność do zaparć i zwiększone pragnienie. Trafiłem do szpitala z powodu kolejnego krwotoku z wrzodów żołądka i śpiączki wątrobowej. Byłem nieprzytomny przez 3 tygodnie. Ze względu na ciężki stan zostałem przez chirurga zdyskwalifikowany z zabiegu operacyjnego. Miałem wtedy też cukrzycę, zapalenie płuc i wodobrzusze Szanse przeżycia były określane na 5 procent.

Zastosowano mi leczenie początkowo sokiem z marchwi, następnie surówkami i zupami warzywnymi, później dołączono razowy chleb. Obecnie minęło pół roku. Czuję się dobrze. Schudłem 32 kg. Ważę 83 kg. Nie mam nadciśnienia, ani cukrzycy. Poziom cukru obniżył się z 400 do 80 mg%. Całkowicie ustąpiły obrzęki i wodobrzusze. Z powodu bólu stawów poruszałem się na wózku inwalidzkim, później z trudem o kulach. Obecnie ustąpiły bóle stawów, wróciły siły. Chodzę na spacery bez pomocy kul. Nie mam zadyszki, mogę bez problemu wejść na 7 piętro. Nie potrzebuję żadnych leków. Poprzednio po niedużym wysiłku pociłem się, teraz nie pocę się. Uregulowały się wypróżnienia. Zachowuję zdrowe żywienie, nie jem mięsa, cukru, jem dużo warzyw, owoców, kasz i strączkowych. Obecnie znajomi widząc mnie dziwią się i nie poznają mnie. Mimo utraty ponad 30 kg, skóra jest jędrna, zdrowa i nie mam
zmarszczek. Jest lepsze samopoczucie i większa chęć do działania. Poprzednio niczym się nie interesowałem. Teraz interesuję się prasą, książkami. Zamierzam podjąć pracę jako biegły rewident. Poprawiła się pamięć. Umocniłem się jeszcze w wierze. Jestem wdzięczny Bogu za uratowanie mi życia. W trakcie kryzysu żona sprowadziła księdza., który dokonał namaszczenia olejami. Przetrwałem kryzysy i od tego czasu stan mojego zdrowia zaczął poprawiać się. Życie swoje zawdzięczam Bogu, że trafiłem do tego szpitala, gdzie pracowała pani Doktor, która zastosowała dietę i zdrowe
żywienie. Ten sposób żywienia do chwili obecnej stosuję i będę stosował całe życie.

Jakie pokarmy należy spożywać, aby utrzymać na długie lata zdrowie?

Z wcześniejszej informacji dowiedzieliśmy się, że Pan Bóg przeznaczył nam na pokarm wszelkie rośliny noszące ziarno i wszelkie owoce mające w sobie nasienie, jak podaje Pismo Święte. Rośliny przynoszące ziarno, to przede wszystkim zboża, rośliny strączkowe, orzechy, pestki np. słonecznika. Roślinami
przynoszącymi ziarno są także warzywa np. korzeniowe czy liściaste, gdyż wystarczy je posadzić do ziemi, a wydadzą one nasiona. Uzupełnieniem zdrowej diety powinny być owoce mające nasiona, jak jabłka, gruszki, dynie, pomidory itp.

Czym charakteryzują się te pokarmy? Przede wszystkim tym, że są żywe i że zapewniają dowóz do organizmu wszystkich niezbędnych składników pokarmowych i biokatalizatorów. Dostarczają one także dużo błonnika, a więc jednocześnie oczyszczają organizm.

W 1991 roku został opublikowany Raport Lekarzy na Rzecz
Odpowiedzialnej Medycyny w Ameryce, który zrewolucjonizował naukę o żywieniu, uznając za podstawę zdrowego żywienia 4 grupy pokarmów (identycznych z tymi, jakie Pan Bóg przeznaczył dla człowieka). Są to:

1) pełne ziarna zbóż,

2) rośliny strączkowe,

3) warzywa,

4) owoce.

Jak z tego wynika, nie znalazły tu miejsca produkty zwierzęce takie, jak mięso i nabiał. Oznacza to, że nie są to produkty niezbędne. Mogą one być jedynie dodatkiem do diety, lecz nie jej podstawą.

W świetle współczesnej dietetyki największe znaczenie ma wartość biologiczna pokarmu, tzn. oddziaływanie pokarmu na zdrowie. Mniejsze znaczenie przypisuje się wartości kalorycznej, bądź odżywczej (ilość białka, cukrów, tłuszczu). Pokarmy można podzielić na:

1) biotwórcze (rozwijające życie),

2) bioaktywne (podtrzymujące życie),

3) biostatyczne (zwalniające procesy życiowe),

4) biobójcze (niszczące życie).

Pokarmy biotwórcze i bioaktywne to pokarmy bogate w witaminy, minerały, aminokwasy, enzymy, pigmenty itp. Do nich zalicza się: pełne ziarna zbóż i roślin strączkowych, ziarna skiełkowane, surowe owoce, warzywa, zioła. Gwarancją zdrowia jest spożywanie pokarmów z tych dwóch wyżej wymienionych grup.

Spożywanie pokarmów biostatycznych i biobójczych, tj. takich, których witalność została zniszczona przez rafinację, konserwację, dodatki chemiczne, powinno się ograniczać i stopniowo eliminować.

Co to jest żywienie biodynamiczne? Żywienie biodynamiczne, to żywienie, które podtrzymuje dynamikę wszystkich procesów biologicznych, daje ciału to, czego mu potrzeba i nie powoduje zatrucia. Główną zasadą zdrowego żywienia (biodynamicznego) jest równowaga. Jeżeli spożywamy pokarmy w następującej proporcji; białka 1, węglowodanów 6, tłuszczu 1/2, wtedy pokarm jest zrównoważony. Oznacza to, że osoba ważąca 70 kg potrzebuje na dobę białka 70 g, węglowodanów 420 g, tłuszczów 35 g. W zdrowym żywieniu są niezbędne także witaminy, sole mineralne, enzymy, pigmenty (karoten, chlorofil, antocjany, flawonidy) i woda. Wszelkie nadmiary lub niedobory składników pokarmowych zaburzają równowagę i wywołują choroby.

Pokarmem najlepiej zrównoważonym jest ziarno pszenicy, gdyż jest tu zachowana idealna proporcja białka w stosunku do węglowodanów, która wynosi 1:6. Ponieważ w ziarnie jest za mało tłuszczu, więc należy je spożywać z olejem, najlepiej tłoczonym na zimno lub z nasionami oleistymi (pestki słonecznika, dyni, soi).

Wiadomo jest, że organizm potrafi syntetyzować 14 aminokwasów, zaś 8 aminokwasów musi być dostarczonych z pożywieniem. Są to: leucyna, tryptofan, izoleucyna, lizyna, metionina, fenyloalanina, treonina i walina. W roślinach strączkowych brakuje metioniny. Spożywanie pokarmu jednostronnego, może zaburzyć równowagę. Korzystne jest łączenie roślin strączkowych z ryżem, kukurydzą lub pszenicą, aby uzupełnić brakujący aminokwas. Na przykład w pszenicy brakuje lizyny, więc można ją łączyć z kaszą gryczaną bogatą w ten aminokwas. Szczególnie korzystne połączenia stanowią zboża z warzywami, strączkowymi lub grzybami oraz warzywa z nabiałem, tłuszczem, rybą, zbożem. Wówczas uzupełniają się brakujące aminokwasy, co czyni białko roślinne pełnowartościowym. Nie należy łączyć nabiału czy mięsa z produktami zbożowymi, ziemniakami, ani z cukrem.

Przykłady niewłaściwych zestawień: zboża z mlekiem (np. zupa mleczna); zboża z mięsem (np. chleb z kiełbasą);jajka z cukrem (np. lody, ciasta).

Dotychczasowy system odżywiania zawiera wszystkie możliwe błędy. Obfite i niezrównoważone żywienie może doprowadzić do niedoborów szeregu składników pokarmowych i nieprawidłowej eliminacji niestrawionych resztek. Pojawiają się wtedy dolegliwości gastryczne, jak gazy, zaparcia, biegunki, bóle brzucha.
Dolegliwości znikną po właściwym zestawieniu pokarmów.

Pożywienie, bazujące na pełnym zbożu, powinno stanowić podstawowy pokarm człowieka, jak to zaleca także makrobiotyka. Korzystny jest taki zestaw, aby zboże pokryło połowę zapotrzebowania na białko, co odpowiada 250 g chleba razowego lub ziarna. Resztę powinny pokrywać warzywa, owoce, nasiona strączkowe. Żywienie oparte na ziarnie zapobiega chorobom serca, nadciśnieniu, cukrzycy, nadmiarowi cholesterolu, nowotworom, chorobom stawów, skóry i wielu innych. Cukier, pochodzący z pełnego ziarna, owoców, jarzyn, uwalnia się stopniowo w miarę bakteryjnego rozkładu błonnika, co zapewnia długie utrzymywanie się cukru na właściwym poziomie. Taki sposób odżywiania nie wywołuje w organizmie żadnych zaburzeń.

Procesy gnilne w jelitach a zdrowie

(Audycja IV, z 17 października 1994 roku)

W leczeniu chorób odpowiednim żywieniem należy w pierwszym etapie zastosować post np. oparty na jarzynach, aby oczyścić organizm z wszelkich złogów, a następnie stosować zdrowe żywienie i okresowo posty. Dziś zaprosiłam kolejnego pacjenta, pana Henryka, chorego na porfirię skórną, który podzieli się z Państwem swoimi obserwacjami na temat jego choroby i leczenia dietą
warzywno-owocową.

Mam lat 63. Od 30 lat choruję na porfirię skórną. Codziennie, od wielu lat tworzyły mi się na grzbietach rąk, twarzy i szyi - pęcherze, które pękały, pozostawiając nie gojące się rany. Skóra na dłoniach była krucha i odbarwiona. Przy lekkim uderzeniu rwała się jak mokry papier. Oddawałem mocz koloru ciemnego piwa. Miałem bardzo dużo innych dolegliwości, jak bóle serca po wysiłku, wysokie nadciśnienie (ponad 200/130).

Miażdżyca nóg uniemożliwiała mi chodzenie. Mogłem wejść najwyżej na I piętro i musiałem długo odpoczywać, gdyż bolały mnie nogi i brakowało tchu. Ważyłem około 100 kg. Bolały mnie wszystkie stawy i zmuszony byłem brać wiele leków. Leki powodowały zgagę, wymioty, wrzody żołądka, które nie ustępowały mimo leczenia. Od wielu lat miałem trudności z wypróżnianiem. Pojawiły się nawet żylaki na nogach. Po niedużym wysiłku pociłem się i miałem wciąż duże pragnienie. Z powodu zmian skórnych byłem często w szpitalu, ale leczenie było nieskuteczne. Pracując w handlu, narażony byłem na urazy skóry na dłoniach, co uniemożliwiało mi pracę.

Miałem złą odporność, gdyż często się przeziębiałem. Każda infekcja trwała po kilka miesięcy. Również miałem paradontozę i ropne zapalenie dziąseł. Z tego powodu straciłem wiele zdrowych zębów.

Dotąd odżywiałem się głównie mięsem, słodyczami, tłuszczem i piłem duże ilości piwa. Przed rokiem przebyłem 6-tygodniową kurację warzywno-owocową i od tej pory zmieniłem radykalnie odżywianie na całkowicie roślinne. Schudłem 25 kg. Zagoiły się wszystkie rany. Skóra stała się mocna i odporna na urazy. Zniknęł, y również odbarwienia skóry. Ustąpiły bóle serca i nóg. Mogłem teraz ciężko pracować uprawiając działkę swoją i jeszcze działki dwóch kolegów.

Teraz nie mam zgagi ani kłopotów z wypróżnieniem. Ustąpiły też wszystkie bóle reumatyczne i korzonkowe. Nawet cofnęły się żylaki nóg. Wcale się nie przeziębiam. Mam prawidłową wagę, która utrzymuje się. Poprzednio źle spałem, byłem wciąż niewyspany. Teraz śpię doskonale i mam wiele energii do życia. Dzięki Bożej pomocy i częstej modlitwie wytrwałem w swoim postanowieniu. Wyzbyłem się nie tylko nałogu papierosowego, alkoholowego, ale także smakołyków i mięsa. Otoczenie dziwi się skąd mam tyle energii. Nie chcą wierzyć, że poszcząc i jedząc tylko rośliny można wyzdrowieć.

Zatrzymajmy się nad tą chorobą. Jej przyczyną jest niedobór jednego z enzymów wątrobowych, niezbędnych do syntezy porfiryn, z których powstaje m. in. hemoglobina. W grupie 83 chorych na porfirię obserwowałam, że oprócz typowych dla tej choroby zmian skórnych w postaci nie gojących się ran i pęcherzy na grzbietach dłoni i twarzy, bardzo często współistnieją z nią inne choroby cywilizacyjne. Niemal u wszystkich chorych występuje stłuszczenie wątroby, u 50% chorych jest choroba wieńcowa i miażdżyca kończyn dolnych, objawiająca się chromaniem przy chodzeniu. Z dużą częstotliwością występuje zapalenie wątroby, choroba wrzodowa żołądka lub dwunastnicy, choroba zwyrodnieniowa stawów,
paradontoza, cukrzyca, nadciśnienie itp.

Jak powiązać przyczynowo te wszystkie choroby?

Badani pacjenci nie byli ludźmi starymi, średnia wieku wynosiła 50 lat. Wszyscy odżywiali się tradycyjnie, żaden nie stosował postów. W ich krwi stwierdziłam dużą ilość tzw. kompleksów
immunologicznych, które na przestrzeni 10 lat utrzymywały się na wysokim poziomie. Podobnie wysoki poziom takich kompleksów obserwowałam w wielu innych chorobach cywilizacyjnych. Wiadomo dziś, że takie cząsteczki kompleksów blokuj ą komórki
immunologiczne. Wówczas system odpornościowy nie rozpoznaje i nie niszczy żadnych złogów np. cholesterolu, ani zwyrodnień np. dziąseł, zmarszczek na skórze, ani bakterii, czy wirusów.

Skąd się biorą we krwi takie cząsteczki? Można podejrzewać, że pochodzą one z jelit, z bakterii gnilnych. Ponieważ stłuszczała wątroba traci zdolność oczyszczania krwi napływającej z jelit, więc te cząsteczki przedostają się do krwi, upośledzają systemy usuwania zbędnych złogów i zwyrodnień, co sprzyja rozwojowi wielu chorób. Praktyka potwierdziła słuszność tej teorii. Okazało się, że przez zastosowanie postu opartego na jarzynach te kompleksy znikają z krwi w ciągu kilku tygodni, a więc tym samym krew się oczyści. Dopiero wtedy organizm uruchamia samooczyszczanie i regenerację, a więc samoleczenie.

Co dzieje się, jeżeli spożywamy białko zwierzęce np. mięso? Mięso długo zalega w przewodzie pokarmowym, co u człowieka trwa dłużej niż u zwierząt mięsożernych. Mięso jest pokarmem niezrównoważonym, gdyż nie ma m. in. błonnika. Bakterie gnilne w jelicie niszczą bakterie fermentacji mlekowej, które są niezbędne do trawienia błonnika oraz do produkcji witaminy B i K. Bakterie gnilne nie produkują witamin. Mówiąc o szkodliwości mięsa, wymienia się zwykle przestrogę, że mięso szkodzi gdy jest tłuste i smażone, natomiast niewiele się mówi o tym, że każde białko zwierzęce podlega gniciu jelitowemu. Wystarczy nieduże uszkodzenie wątroby, jak stłuszczenie, aby produkty gnicia przeszły bez odtrucia przez wątrobę i przedostały się do krwi i tu jako kompleksy
immunologiczne zanieczyściły organizm. Blokada komórek
immunologicznych przez kompleksy wiąże się także z
nierozpoznawaniem bakterii, wirusów, komórek nowotworowych. Gdybyśmy częściej pościli - nie przeziębialibyśmy się tak łatwo, ani nie mielibyśmy żadnych chorób cywilizacyjnych.

U ludzi chorych na choroby "z żywienia" takie, jak miażdżyca, cukrzyca II typu, otyłość, nadciśnienie, zwyrodnienie kości, zapalenie kości, stawów, wątroby, dziąseł itp. wskazany jest post na warzywach i owocach. Wówczas poprawi się nie tylko odporność na zakażenia, lecz będą ustępować wszystkie choroby, aż powróci stan równowagi czyli zdrowie.

Znacznie zdrowiej jest spożywać zamiast mięsa - białko roślinne, którego jest dużo w pełnym ziarnie - ok. 10 proc., w fasoli - 20 proc., soi - 40 proc., a w mięcie - ok. 20 proc. Białko roślinne jest pokarmem zrównoważonym, towarzyszy mu dużo błonnika, co zapewnia sprawne oczyszczanie jelit, a przede wszystkim nie powoduje gnicia, nie zawiera szkodliwych tłuszczów nasyconych, ani cholesterolu, tak jak mięso. Mięso gromadzi w sobie ogromne ilości pestycydów, a rośliny mają proporcjonalnie ich śladowe ilości. Mięso wywołuje uzależnienie czyli nałóg. Człowiek nie powinien spożywać pokarmów, które uzależniają, jak kawa, cukier, alkohol itp.

Białko zwierzęce zakwasza organizm, co doprowadza do
neutralizowania zasadowymi solami wapniowymi z kości, zatem białko zwierzęce może doprowadzić do osteoporozy czyli odwapnienia kości. Ponieważ szkodliwe działania mięsa nie ujawnia się szybko, lecz trwa latami, dlatego nie zauważamy związku przyczynowego między spożywaniem mięsa, a rozwojem chorób.

Pacjenci, cierpiący na choroby cywilizacyjne, powinni wystrzegać się spożywania mięsa i zastępować je białkiem roślinnym. Zaprzestanie spożywania mięsa zaoszczędzi nam ogromnej ilości energii, którą bezpowrotnie tracimy na trawienie białka
zwierzęcego. Uczucie siły po posiłku mięsnym, to pozorne działanie szeregu substancji stymulujących takich, jak np. kwasu moczowego. Po pewnym czasie nie jedzenia mięsa organizm odzwyczaja się i znika pożądanie mięsa.

Pokarm roślinny dostarcza wszystkich niezbędnych składników pokarmowych i sprzyja zasiedleniu się flory bakterii kwasu mlekowego. Znikają wówczas wszelkie zaburzenia trawienia oraz niedobory witamin.

Bezcenny bio-olej wiesiołkowy

(Audycja V, z 14 listopada 1994 roku)

Nieprawidłowe żywienie wywołuje choroby, których przebieg jest często przewlekły i podstępny. Dziwnym zbiegiem okoliczności ani pacjenci, ani lekarze nie dostrzegają związku przyczynowego między żywieniem, a rozwojem chorób. W podręcznikach akademickich czytamy, że przyczyna choroby jest nie znana, albo że wywołują ją różne czynniki, ale nie żywienie. Niektóre choroby noszą przydomek samoistne np. nadciśnienie, ale nie znajdziemy nigdzie rozdziału o leczeniu postem. Dlaczego tak jest? Dlaczego tak mało ludzi pości, skoro nawet religia uznaje konieczność poszczenia?

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że często jesteśmy świadkami, a nawet ofiarami walki dwóch sił, które nas atakują: z jednej strony tzw. rozkosze podniebienia, dogadzanie sobie, rozwój zgubnych nawyków i nałogów, wiara w reklamy, które wciskają się do naszych umysłów każdą drogą, a z drugiej strony - wyrzeczenie, odmówienie sobie przyjemności jedzenia, post lub skromne żywienie.

Która siła zwycięży, zależy od nas samych, gdyż mamy wolność wyboru - wolną wolę. Sumienie nam bezbłędnie podpowiada, co wybrać. Ale jak trudno iść za jego głosem. Wszędzie kusi żywność przetworzona przemysłowo. Dziś nawet trudno znaleźć żywność naturalną.

Będąc w towarzystwie można zaobserwować, że post często wywołuje śmiech i kpiny. Lekarze nie doceniają jego roli, gdyż nie spotkali się na studiach z postem. Wielu z nich uwierzyło w potęgę leku chemicznego. A przecież leki usuwają jedynie objawy, a nie przyczynę choroby. Na przykład: antybiotyk zabija bakterię, ale właściwą przyczyną choroby nie była bakteria, ale obniżona odporność organizmu. Powinniśmy przede wszystkim oczyścić organizm z czynników blokujących odporność, a następnie spożywać taki pokarm, który dostarczy wszystkich elementów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania systemu odporności.

Dziś zaprosiłam kolejnego pacjenta, pana Józefa, który był ofiarą takiego nieprawidłowego żywienia. Chorował przez wiele lat, przebył śmierć kliniczną. Obecnie dzięki diecie jarzynowo-owocowej i racjonalnemu żywieniu odzyskał zdrowie.

Wypowiedź pacjenta: Mam 71 lata. Od 15 lat choruję na astmę oskrzelową, chorobę wieńcową, zatory płucne, kamicę nerkową oraz zmiany kostne kręgosłupa, kończyn dolnych i górnych. W 1980 roku przeszedłem zawał serca. Od 1977 roku przebywałem w szpitalach 16 razy. Po każdym pobycie w szpitalu przybywało mi leków, które mi przepisywano na poszczególne choroby. Doszło do tego, że łykałem 15 tabletek dziennie. Prześwietlenie przewodu pokarmowego wykazało przepuklinę, która wywołuje częste pieczenie tzw. zgagę. Wówczas waga moja wynosiła 97 kg. Na to wszystko składało się odżywianie pokarmem bogatym w białko, jak mięso wieprzowe dość tłuste, przeważnie wędzone i smażone, często sos, mleko pełnotłuste, masło, jaja, wędliny oraz dużo pokarmów mącznych. Wszystko to pogłębiało moją chorobę. Stawałem się bezradnym, bez chęci do życia, obojętnym na wszystko, co się wokół mnie dzieje.

Często zapadałem na zapalenie oskrzeli i płuc. Pobyty w szpitalu trwały niejednokrotnie 3 miesiące. Powstawały obrzęki nóg. Było bardzo słabe krążenie, gdyż marzły mi nogi. Na dłoni miałem guzy kostne zwyrodnieniowe wielkości śliwki. Wypróżnienie było co 4-5 dni. Przeważnie z zaparciem. Włosy były sztywne jak druty. Poruszałem się z wielkim trudem. Po przejściu 50 m musiałem odpoczywać. Zamieszkuję na I piętrze. Kiedy szedłem do mieszkania brak powietrza zmuszał mnie do odpoczynku na 1 /2 piętrze. W czasie mojej choroby korzystałem kilkakrotnie z sanatorium. Po
każdorazowym pobycie nie było widocznej poprawy. Zmiany kostne na dłoniach były tak duże, że miałem trudności z pisaniem, trzymaniem łyżki, a nawet z ubieraniem się. Nie mogłem nawet podnieść rąk do góry.

W grudniu 1993 roku pogotowie przewiozło mnie ponownie do szpitala, gdzie zostałem reanimowany z powodu zatrzymania pracy serca. Po kilkudniowym pobycie na oddziale kardiologii, zostałem
przeniesiony na oddział wewnętrzny i tam zastosowano mi dietę składającą się wyłącznie z jarzyn i owoców. Przez kilka dni organizm mój miał trudności z przestawieniem się na inne żywienie, lecz konsekwentny upór i samozaparcie zostało wynagrodzone tym, że po 3 tygodniach waga wykazała spadek o 8 kg i z zaleceniem zachowania diety zostałem wypisany ze szpitala. Dietę stosuję w dalszym ciągu, co trwa już 10 miesięcy. Obecnie ważę 69 kg, tzn. waga moja spadła o 28 kg. Zaznaczam, iż przez cały czas nie biorę absolutnie żadnych leków. Czuję się bardzo dobrze. Wszystkie dolegliwości ustąpiły. Nie mam astmy. Poprzednio zapadałem na astmę wielokrotnie w ciągu roku. Przyjmowałem silne leki, jak encorton, co łagodziło na krótko objawy. Przy zmianie pogody duszność i bóle stawów uniemożliwiały mi opuszczenie mieszkania.

Obecnie nie mam żadnych dolegliwości, ani bólów stawów i sam jestem zaskoczony, że guzy zwyrodnieniowe kości rąk, który były wielkości śliwki całkowicie cofnęły się i wróciła sprawność. Ustąpiły ograniczenia ruchomości stawów i mogę swobodnie unosić ręce. Poprzednio miałem bóle kręgosłupa, stawów kolanowych i łokciowych, przy zmianach pogody. Teraz nie odczuwam żadnych dolegliwości przy zmianie pogody. Kiedyś wciąż byłem senny i spałem dniem i nocą. Wszystko to minęło bezpowrotnie. Wstaję o 6 rano, czuję się wyspany i mam dużą chęć do pracy, jak za czasów mojej młodości. Dużo chodzę w terenie górzystym (ponad 4 km/ dzień) i nie odczuwam ani duszności, ani bólu nóg.

Cholesterol obniżył się z 386 mg% do 147 mg%. Ustąpiła arytmia serca, bóle serca i obrzęki nóg. Poprzednio, mimo brania wielu leków, te dolegliwości utrzymywały się przez ponad 20 lat. Będąc na kontroli u okulisty okazało się, że wzrok uległ poprawie i przepisano mi szkła o I dioptrię słabsze i mam nadzieję, że będę mógł w niedługim czasie czytać bez szkieł. Zauważyłem, że włosy przestały wypadać i stały się miękkie jak aksamit. Nie mam trudności z wypróżnianiem. Niskie ciśnienie tętnicze, które miałem od lat, uległo normalizacji. Wszyscy, którzy mnie znali, teraz nie poznają mnie. Twierdzą, że wyglądam o 10 lat młodziej. Kiedyś wiosną i jesienią cierpiałem na wrzody żołądka. Dolegliwości wrzodowe ustąpiły bez żadnych leków, tylko dzięki radykalnej zmianie żywienia. Od roku nie jem mięsa, ciast, cukierków, ani żadnych tłuszczów zwierzęcych. Moje pożywienie składa się w 80 proc. z surówek z dodatkiem chleba razowego, kasz, fasoli i olejów tłoczonych na zimno z dodatkiem 2 kapsułek oleju wiesiołkowego. Wszystkie badania mam prawidłowe. Naturalne żywienie i post czynią cuda i Bogu niech będą dzięki za to!

Jak widzimy nasz pacjent całe życie odżywiał się tłusto i obficie. Od około jednego roku jest wegetarianinem, nie je żadnych produktów zwierzęcych, tylko pokarm roślinny i olej wiesiołkowy i czuje się świetnie.

Tłuszcze zwierzęce, jak widać, nie należą do zdrowego żywienia. Podobnie tłuszcze roślinne utwardzone czyli margaryny, także nie należą do zdrowego żywienia. Reklama zachęca do kupowania margaryn informując, że nie zawierają cholesterolu. To prawda, bo pochodzą z oleju roślinnego, a rośliny nie wytwarzają cholesterolu - to chwyt reklamowy. Cholesterol produkują tylko organizmy zwierzęce. Utwardzony olej roślinny czyli margaryna - nie występuje w naturze. Nasz organizm nie jest przystosowany do spożytkowania takich olejów roślinnych przetworzonych przemysłowo. Niektóre margaryny mają aż 40 proc. nieprawidłowych kwasów tłuszczowych o strukturze przestrzennej zwanej - trans. Tylko struktury - cis występują naturalnie w przyrodzie i one są najlepiej przyswajalne przez organizm człowieka. Te naturalne oleje roślinne są najzdrowsze, jeśli spożywamy je w nasionach oleistych, jak soja, pestki słonecznika, dyni lub w olejach tłoczonych na zimno, a nie rafinowanych. Takie oleje sprzedają sklepy ze zdrową żywnością. W tych olejach zawarte są tzw. nienasycone kwasy tłuszczowe, które budują nasze błony komórkowe. Z tych kwasów tłuszczowych organizm syntetyzuje niezwykle cenne prostaglandyny m. in. chroniące przed miażdżycą i przed zapaleniem.

Jak wykazały badania naukowe, tłuszcze stałe, a więc zwierzęce oraz kwasy tłuszczowe - trans (zawarte m. in. w margarynach), mogą zablokować enzym desaturazę, dzięki któremu powstaje w organiźmie tzw. kwas gamma-linolenowy, a z niego prostaglandyny. Zahamowanie syntezy prostaglandyn sprzyja rozwojowi szeregu chorób takich, jak: miażdżyca, nadciśnienie, wysoki poziom cholesterolu, alergiczne zapalenie skóry, reumatoidalne zapalenie stawów, zatrucie ciążowe, obrzęk piersi, przerost prostaty, stwardnienie rozsiane, zespół zmęczenia powirusowego, a nawet zaburzenia zachowania u dzieci i wiele innych chorób. Na szczęście ten brakujący kwas gamma-linolenowy można uzupełnić w diecie, przyjmując olej wiesiołkowy, który zawiera go około 10 proc. Kwas gamma-linolenowy nie występuje w innych pokarmach. Olej z wiesiołka jest dostępny w aptekach i sklepach ze zdrową żywnością (np. Oeparol firmy Agropharm). Pamiętajmy o uzupełnieniu naszej diety w ten cenny olej. Wystarczą 2 kapsułki na dzień i wówczas zaobserwujemy nie tylko ustępowanie chorób skóry, ale też większą odporność na infekcje, obniżenie podwyższonego ciśnienia i cholesterolu, ustępowanie obrzęku piersi i powikłań naczyniowych w cukrzycy, zakrzepach, a nawet uspokojenie nadmiernie pobudzonych dzieci.

Olej wiesiołkowy koryguje szkody wywołane nieprawidłowym żywieniem. Należy pamiętać, że mleko matki jest najlepszym pokarmem dla dziecka m. in. dlatego, że zawiera kwas
gamma-linolenowy. Obecność w diecie matki olejów przetworzonych przemysłowo, które zawierają m. in. wiązania - trans, obniża zawartość kwasu linolenowego w mleku i hipotetycznie
zapoczątkowuje m. in. miażdżycę i choroby alergiczne u dziecka. Jak widzimy przez spożywanie przetworzonych olejów, można doprowadzić do rozwoju miażdżycy, zaś olejem nieprzetworzonym, a jedynie wytłoczonym z nasion, możemy leczyć miażdżycę i wiele innych chorób. Dla człowieka zawsze najlepszym pokarmem będzie to, co Bóg dla niego przeznaczył na pokarm, a więc ziarna, nasiona oleiste, warzywa i owoce.

Odżywianie wewnętrzne przeciwdziała chorobom cywilizacyjnym

(Audycja VI, z 14 listopada 1994 roku)

Jaka jest różnica między niedożywieniem, a postem? Otóż
niedożywienie jest stanem patologicznym, tzn. chorobowym, a post stanem fizjologicznym, który doprowadza do zdrowia. Odmianą postu jest kuracja warzywno-owocowa, która dostarcza organizmowi ogromnej ilości tzw. biokatalizatorów czyli witamin i
mikroelementów, które aktywizują setki naszych enzymów i przemian. Nie dostarczają tłuszczu, cholesterolu, białka. Organizm pozbawiony tych substancji budulcowych zaczyna odżywiać się endogennie czyli wewnętrznie. Oznacza to, że wszystkie zwyrodniałe tkanki, złogi zbędnych substancji balastowych, obrzęki, miażdżyca, kamica - wszystko to jest usuwane z organizmu. Dlatego już na początku każdego postu obserwujemy wielomocz i samoistne cofanie się wszelkich obrzęków, nawet tych wieloletnich. Mocz zawiera duże ilości soli mineralnych, piasku - jest mętny. Mocz, pot, oddech mają przykry zapach. Wszelkie toksyny opuszczają organizm każdą drogą, nawet przez spojówki, które często ulegają przekrwieniu.

Teraz następuje zużywanie zapasów cukru odłożonego w wątrobie i mięśniach, jako glikgenu. Również tłuszcz zaczyna rozkładać się pod wpływem enzymu lipazy na kwasy tłuszczowe i glicerol. Kwasy tłuszczowe są eliminowane przez ścianę przewodu pokarmowego, co jest przyczyną m. in. tego, że poszcząc nie odczuwa się głodu. Przez analogię jakby spożywało się tłuszcz, który daje uczucie sytości. Prędko dochodzi do proteolizy czyli rozpadu własnych białek, a co najciekawsze w pierwszej kolejności białek chorych i zwyrodniałych. Są to zwyrodnienia różnych narządów, kości, dziąseł, skóry. Zaburzenia cofają się jednocześnie. Ponieważ organizm dąży do równowagi czyli homeostazy, więc wraz z rozpadem komórek, natychmiast następuje regeneracja, ale tym razem młodych i zdrowych komórek. Choroby zwyrodnieniowe w miarę upływu lat dotąd postępowały. Teraz następuje odmłodzenie całego organizmu zwane rewitalizacją, co sprzyja długowieczności. Dlatego tak ważnym czynnikiem terapeutycznym są posty.

Przeciwieństwem odżywiania wewnętrznego, które ma wszechstronnie dobroczynny wpływ na zdrowie, jest niedożywienie, a więc odżywianie zewnętrzne, ale niedostateczne. Paradoksem jest to, że człowiek XX wieku odżywia się zbyt obficie, a jest niedożywiony. Brakuje mu wielu niezbędnych składników pokarmowych, które w procesie przetwarzania żywności uległy eliminacji. Brakuje m. in. niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, a zwłaszcza kwasu gamma-linolenowego, który jest zawarty w oleju wiesiołkowym. To nie lek, to bio-olej, a więc pokarm o niezwykłej aktywności biologicznej, przywracający zdrowie.

Innym przykładem powszechnego niedożywienia są ogromne niedobory witamin zwłaszcza z grupy B u osób żywiących się białą mąką, która została pozbawiona tej witaminy wraz z otoczką ziarna. W mące razowej jest dużo witamin z grupy B. Gdy brakuje w pożywieniu witamin, to będą one czerpane z własnych zapasów, doprowadzając do wielu zaburzeń, jak zapalenie korzonków nerwowych, nerwowość. Przykładem niedożywienia były w czasach wojny obozy
koncentracyjne.

W dzisiejszych czasach jest wiele osób żywiących się jednostronnie. Przyczyną tego jest to, że nie mogą jeść wielu pokarmów, gdyż one im szkodzą. Osoby te mają często ogromne zaburzenia, często też gruźlicę. Przekonałam się wielokrotnie, że w takich przypadkach, gdy chory nie toleruje np. surowych owoców i jarzyn, najlepszą metodą leczenia był kilkudniowy post na soku z marchwi i wywarach jarzynowych. Po ok. 4 dniach występowała wówczas biegunka i od tego czasu skończyły się kłopoty. Pacjent mógł już jeść wszystkie surowe warzywa i owoce, włącznie z czosnkiem, chrzanem i cebulą. Ta biegunka, to m. in. złuszczanie zwyrodniałej błony śluzowej przewodu pokarmowego i następnie regeneracja zdrowej śluzówki. Ale tak trudno jest pościć, jeśli w rodzinie są prowadzone dwie różne kuchnie. Zawsze zachęcam, aby kurację warzywno-owocową podejmowali mąż i żona, nawet jeśli jedno z nich jest zdrowe. Ten rodzaj postu oczyszcza organizm
▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬
     Forumeria.pl - Najlepsze forum w Polsce
▬▬▬▬▬▬▬▬ஜ۩۞۩ஜ▬▬▬▬▬▬▬▬▬
Odpowiedz

[-]
Szybka odpowiedź

Disable AutoMedia embedding for this link.   MP3 Playlist

Weryfikacja przeciw botom
Zaznacz pole wyboru znajdujące się poniżej. Ten proces pozwala chronić forum przed botami spamującymi.

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

1 gości